top of page

Wejście zagranicznej marki na rynek polski. 7 błędów, które widzę jako konsultant

  • Zdjęcie autora: Grażyna Leloch -Wilgat
    Grażyna Leloch -Wilgat
  • 14 kwi
  • 2 minut(y) czytania

Polski rynek nie jest trudny. Jest po prostu inny.

Rynek polski przyciąga zagraniczne marki z oczywistych powodów: 38 milionów konsumentów, rosnące dochody, silna infrastruktura e-commerce, apetyt na premium w wielu kategoriach. Na papierze ekspansja do Polski wygląda jak prosta decyzja.

W praktyce zdecydowanie więcej marek, niż się przyznaje, wchodzi na ten rynek z planem opartym na założeniach przeniesionych z innych rynków i odkrywa, że te założenia były błędne.


Błąd pierwszy: Traktowanie Polski jako jednorodnego rynku

Polska jest geograficznie porównywalna z Niemcami. Ale różnice między Warszawą a Podkarpaciem są większe niż między Berlinem a Hamburgiem - w strukturze dochodów, zachowaniach zakupowych, dostępności kanałów. Marki, które wchodzą z jedną, centralnie zarządzaną strategią bez żadnej segmentacji regionalnej, często odkrywają, że bardzo dobrze docierają do konsumentów w kilku największych aglomeracjach  i nie istnieją dla nikogo poza nimi.

Błąd drugi: Dystrybutor zamiast strategii

Marka szuka partnera dystrybucyjnego, podpisuje umowę i oczekuje wyników. Dystrybutor przynosi produkt do sklepów. Ale nie buduje marki, nie inwestuje w komunikację, nie zarządza pozycjonowaniem. Kiedy po roku wyniki są poniżej oczekiwań, okazuje się, że produkt jest dostępny w kanałach, które nie pasują do pozycjonowania marki.

Błąd trzeci: Lokalizacja równa tłumaczeniom

Polscy konsumenci są wyczuleni na marki, które są dostępne w Polsce, ale nie adekwatne do prawdziwych potrzb. Lokalizacja ograniczona do przetłumaczenia materiałów marketingowych nie dostarcza autentyczności. Prawdziwa lokalizacja wymaga pytania: co jest ważne dla polskiego konsumenta w tej kategorii?

Błąd czwarty: Ignorowanie polskiego ekosystemu influencerów

Polskie media społecznościowe mają własny, dobrze rozwinięty ekosystem twórców treści - w modzie, beauty, pet care, food, lifestyleu - którzy mają realny wpływ na decyzje zakupowe. Marki pracujące z globalnymi briefami niedopasowanymi do realiów dla polskich twórców regularnie osiągają słabsze wyniki.

Błąd piąty: Cena jako główny argument wejścia

W wielu kategoriach polscy konsumenci są coraz mniej cenowo wrażliwi, a coraz bardziej jakościowo wymagający. Marka, która wchodzi do Polski z ceną jako głównym USP, buduje bazę klientów, dla których cena jest jedynym powodem wyboru. Kiedy konkurencja zareaguje obniżką, wtedy klienci odejdą.

Błąd szósty: Zaniżanie budżetu i oczekiwania szybkiego zwrotu

Standardowy plan ekspansji zakłada break-even po 12 miesiącach. W rzeczywistości, dla marki budowanej od zera w Polsce, 18 do 36 miesięcy jest realistycznym horyzontem do osiągnięcia trwałej rentowności.

Błąd siódmy: Brak planu na "co jeśli"

Marki, które mają road mapę z wbudowanymi punktami decyzyjnymi np. co robimy, jeśli wyniki po 6 miesiącach są poniżej planu,  mają możliwość reagowania strategicznie, a nie w kryzysie.


Co z tym zrobić

Większość tych błędów ma wspólny powód: decyzje o wejściu na rynek polski podejmowane bez wystarczającej wiedzy o tym, jaki ten rynek naprawdę jest. Rozwiązaniem jest zaangażowanie lokalnego eksperta, który zna rynek z wewnątrz. Koszt takiego zaangażowania jest ułamkiem kosztu 12 miesięcy niedziałającej ekspansji.


Autor: Grażyna Leloch-Wilgat - Marketing Strategist & Fractional CMO. Konsultant w Bebery.eu, specjalizujący się w strategii wejścia na rynek polski i CEE dla marek fashion, beauty, pet care i B2B.

 
 
 

Komentarze


Komentowanie tego posta nie jest już dostępne. Skontaktuj się z właścicielem strony, aby uzyskać więcej informacji.

©2019 by Bebery.

bottom of page